Wydanie nr 06/03/2026 z dnia 06 marca 2026 roku, ISSN 2392-215X
Porozumienie handlowe pomiędzy Unią Europejską a krajami Mercosuru od lat budzi silne emocje – szczególnie w państwach o znaczącym sektorze rolnym, takich jak Polska. Eksperci Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego analizują umowę z różnych perspektyw: produkcji roślinnej i zwierzęcej, ochrony środowiska, bezpieczeństwa żywności oraz współpracy akademickiej. Ich wnioski pokazują, że UE–Mercosur to porozumienie znacznie bardziej złożone niż proste „otwarcie rynku”.
Zdaniem dr. hab. Zbigniewa M. Karaczuna, prof. SGGW z Katedry Ochrony Środowiska i Dendrologii, analiza umowy UE–Mercosur nie może być prowadzona w oderwaniu od obecnych realiów międzynarodowych. Światowy porządek ukształtowany po II wojnie światowej ulega erozji, a konflikty zbrojne, napięcia handlowe i osłabienie instytucji wielostronnych zwiększają niepewność gospodarczą.
W tym kontekście porozumienie z Mercosurem ma dla Unii Europejskiej znaczenie strategiczne. Otwiera dostęp do rynku liczącego około 270 mln konsumentów, wzmacnia relacje z Ameryką Południową i stanowi próbę zrównoważenia wpływów Chin oraz Stanów Zjednoczonych w tym regionie. Jak podkreśla prof. Karaczun, w polskiej debacie publicznej umowa bywa oceniana niemal wyłącznie przez pryzmat zagrożeń dla rolnictwa, często bez uwzględnienia faktycznych zapisów i mechanizmów ochronnych.
Warto bowiem zauważyć, że dostęp produktów rolnych z Mercosuru do rynku UE jest ściśle limitowany kontyngentami ilościowymi, a sama umowa zawiera klauzule bezpieczeństwa pozwalające czasowo ograniczyć import w przypadku zakłóceń rynkowych.
Z punktu widzenia sektora produkcji zwierzęcej skutki umowy mogą być jednak odczuwalne nawet przy relatywnie niewielkich wolumenach importu. Prof. dr hab. Marcin Gołębiewski, prorektor ds. rozwoju SGGW i ekspert w zakresie hodowli zwierząt, zwraca uwagę, że kluczowe znaczenie mają różnice kosztów produkcji i standardów środowiskowych.
W krajach Mercosuru koszty wytwarzania wołowiny są nawet o 20–40 proc. niższe niż w UE, głównie z powodu tańszej ziemi, pasz i energii oraz mniej restrykcyjnych regulacji dotyczących dobrostanu zwierząt i ochrony środowiska. W warunkach niskich marż w europejskiej produkcji wołowiny nawet niewielki wzrost importu może wywołać silną presję cenową i obniżyć opłacalność krajowych gospodarstw.
Podobne mechanizmy mogą dotyczyć drobiu i – pośrednio – rynku mleka. Dodatkowym problemem jest ryzyko tzw. carbon leakage, czyli przenoszenia produkcji – a wraz z nią emisji gazów cieplarnianych – poza UE, bez realnej redukcji globalnego śladu węglowego. Import produktów pochodzenia zwierzęcego z Ameryki Południowej wiąże się również z długodystansowym transportem morskim, który generuje dodatkowe emisje.
Negatywne konsekwencje umowy dla polskiego rolnictwa mogą pojawić się także w produkcji roślinnej. Dr hab. inż. Arkadiusz Artyszak, prof. SGGW z Katedry Agronomii, podkreśla, że rolnictwo krajów Mercosuru funkcjonuje przy znacznie niższych kosztach, m.in. z powodu łagodniejszych norm środowiskowych i szerokiego stosowania środków ochrony roślin.
Różnice w zużyciu pestycydów są znaczące – w Brazylii ich poziom jest kilkukrotnie wyższy niż średnio w UE, a dopuszczalne normy pozostałości substancji czynnych w żywności są znacznie mniej restrykcyjne. Choć produkty importowane do UE muszą spełniać unijne standardy, napływ tańszych surowców może zaburzać rynek i pośrednio ograniczać popyt na polską żywność w innych państwach członkowskich.
Szczególnie wrażliwe mogą okazać się sektory takie jak cukier, miód, tytoń czy produkcja zbóż paszowych. Ograniczenie krajowej produkcji zwierzęcej przełożyłoby się bowiem na spadek zapotrzebowania na pasze, co dodatkowo pogłębia problemy cenowe w rolnictwie.
Umowa UE–Mercosur zawiera zapisy dotyczące ochrony środowiska i zrównoważonego rozwoju, jednak – jak wskazują organizacje ekologiczne oraz część ekspertów – ich egzekwowalność może być ograniczona. Brakuje szczegółowych regulacji odnoszących się m.in. do ochrony lasów tropikalnych i dobrostanu zwierząt, a osłabienie zasady ostrożności budzi obawy o skuteczność kontroli bezpieczeństwa żywności.
Zdaniem prof. Karaczuna ostateczne skutki porozumienia zależeć będą w dużej mierze od sprawności unijnych i krajowych instytucji kontrolnych oraz zdolności UE do realnego egzekwowania własnych standardów środowiskowych i sanitarnych.
Umowa UE–Mercosur nie musi jednak być postrzegana wyłącznie przez pryzmat zagrożeń. Dr hab. Marta Mendel, prof. SGGW i prorektor ds. umiędzynarodowienia, zwraca uwagę na jej potencjał w zakresie współpracy naukowej i akademickiej. Porozumienie może sprzyjać rozwojowi partnerstw międzynarodowych, wymianie wiedzy oraz wspieraniu alternatywnych, bardziej zrównoważonych modeli produkcji rolnej, takich jak rolnictwo regeneratywne.
Takie wielowymiarowe podejście do relacji z krajami Mercosuru było jednym z kluczowych tematów wizyty delegacji SGGW w Brazylii i Argentynie pod koniec 2025 roku.
Eksperci SGGW są zgodni, że umowa UE–Mercosur nie powinna być oceniana w kategoriach jednoznacznego „za” lub „przeciw”. To porozumienie o znaczeniu strategicznym, którego bilans zależeć będzie od skuteczności mechanizmów ochronnych, egzekwowania standardów oraz spójności europejskiej polityki rolnej, klimatycznej i handlowej. Może ono stać się zarówno źródłem napięć w sektorze rolnym, jak i impulsem do głębszej współpracy gospodarczej oraz naukowej – pod warunkiem, że zostanie właściwie wdrożone.